Sezon rozpoczęty. Tym razem ponownie grałem z orkiestrą w Makowie Podhalańskim. Miejsce dla mnie szczególne, ponieważ właśnie tam zapinałem pierwsze boki maluszkiem. Sprzęt na szczęście nie zawiódł, a nowa jednostka napędowa, która ma być moją nową bronią do walki w maluchtrophy dzielnie dawała radę.Co prawda walczymy jeszcze z dobrym wystrojeniem silnika, bo nie ma wolnych obrotów, a w dolnym zakresie strasznie nierówno pracuje. Na szczęście jest jeszcze sporo czasu na testy. Mam nadzieję że moje przejazdy rozgrzewały zmarzniętych kibiców jak i Tych którzy mieli odwagę ze mną się przejechać.
Staram się powstrzymać od komentarzy na forach internetowych, choć na usta cisną się słowa, których bym nigdy nie wypowiedział. Jednak nie mogę przemilczeć, jak ktoś z naszego kierowcy numer 1 w Polsce, chce zrobić kozła ofiarnego. Media piszą co chcą, nawet jak piszą nieprawdę nikt im za to nic nie zrobi, bo dodali znak zapytania. Ale przeciętny Kowalski go nie zauważy. Chce zacytować wypowiedź jaka przeczytałem w internecie z którą się w 100% zgadzam i która mocno mnie poruszyła. Robert trzymam kciuki za twój jak najszybszy powrót na rajdowe i wyścigowe trasy.Kopi.
Kim jesteście, że uzurpujecie sobie prawo do publicznego prezentowania swoich opinii na temat tego co powinien robić a czego robić nie powinien Robert Kubica? Kim jest dla Was Kubica? Co takiego od Was dostał, co takiego Wam zawdzięcza, że czujecie się uprawnieni do takich sądów? Na jakiej podstawie je wyrażacie? Siedzi jeden „ekspert” z drugim „ekspertem” i dyskutują przed kamerami lub radiowymi mikrofonami, co oni by sugerowali lub wręcz jak by się na miejscu Kubicy zachowali. Z dużą dozą prawdopodobieństwa, na miejscu Kubicy byście dziś szlochali i rozpaczali, podczas gdy on jest pogodny i jak zawsze skoncentrowany. Czy naprawdę tak wiele rozumu potrzeba aby pojąć, że Kubica jest Kubicą dzięki sobie oraz dzięki ludziom, którymi się otacza? Ludziom, których dostał od losu lub których sam potrafił wyszukać i sobie zjednać. Macie wobec niego wielki dług. Dostaliście od niego tyle wspaniałych emocji, tyle trosk i radości, również wiedzy, nadziei, dumy. Dlaczego dziś, w niewątpliwie trudnym dla niego momencie, zamiast dodawać mu siły i wspierać, poddajecie w wątpliwość jego wybory. Był tam i robił to co dyktowało mu jego serce i dusza. Myli się każdy kto twierdzi, że kierowca mógł nie doszacować ryzyka. Taką decyzję podjął i najwidoczniej dla niego była tyle warta. Kiedy dzięki swojemu uporowi wygrywa, ci sami „eksperci” wołają „nasz Kubica”. Kiedy jednak dzięki temu samemu uporowi realizuje swoje pasje, słyszymy, że nie ma prawa. Szanowni „eksperci”, zastanawiacie się, a nawet przewidujecie czy i jeśli tak to kiedy, Kubica wróci za kierownicę. Jak to możliwe, że podejmujecie się tej rozmowy. Co macie do powiedzenia? Czy nie ciekawiej opowie o tym np. Wasilewski, Bielecki, Marszałek czy Gollob? Jeśli Kubica będzie chciał wrócić to wróci. Już wracał, powinniście to wiedzieć. Wracał szybciej, niż medyczni specjaliści się spodziewali. Jest silny, twardy i zdolny do katorżniczej pracy. Świat mówi, że jest wielki, rodzimi znawcy - rodacy, że nieodpowiedzialny. To trochę tak jak w trzeciej godzinie finału wielkiego szlema po odbiciu 30 piłek komentujący fachowiec z głośnika osądza: „szkolny błąd”. A wystarczyłaby odrobina pokory…
Po prawie rocznej przerwie w startach maluszkiem nie mogłem się doczekać imprezy, w której będę mógł wystartować. Pierwsza w kalendarzu jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.Ponieważ co roku wspieram Orkiestrę, i tym razem nie mogło mnie zabraknąć, a to że co roku chcę być w innym miejscu zadecydowało o udaniu się do Makowa Podhalańskiego. Z Makowem łączą mnie lata szkolne, a z placem, na którym były rozgrywane zawody to, iż to jest miejsce, w którym jako nastolatek pierwszy raz jeździłem bokami maluchem. Niestety, impreza dla mnie nie była do końca udana - na początek po podjechaniu i ustawieniu samochodów pod sceną w mojego maluszka wpakował mniej doświadczony kolega. Na szczęście skończyło się na niewielkich stratach. Natomiast podczas jazd wygranych przez licytujących przy pokonaniu wielkiej dziury bokiem nie wytrzymał amortyzator i się urwał, co nie pozwoliło mi, ani mojemu pasażerowi cieszyć się z dobrej jazdy.Problemem też był przerywający silnik, ale to już była wyłącznie moja wina. Najgorsze było chyba to, że ktoś z niezadowolonych mieszkańców poszczuł mnie psem - zdjęcie do zobaczenia w najnowszym WRC (to taki żart - pies gonił za każdym, dopóki organizator go nie złapał). Dla mnie Maków Podhalański zawsze kojarzy się z miłymi przeżyciami, wiec pomimo tych niepowodzeń wróciliśmy do domu szczęśliwi i zadowoleni. W końcu jeździliśmy w szczytnym celu!
Już w najbliższą niedzielę 19 finał Orkiestry Świątecznej Pomocy. Oczywiście nie może mnie zabraknąć, dlatego wszystkich gorąco zapraszam do Makowa Podhalańskiego. Wszystkie informacje znajdziecie na stronie http://wosp.rajdowypuchar.pl. Jak co roku zapewniam, że zrobię wszystko, żeby zarówno kibice jak i osoby jeżdżące ze mną miały moc niezapomnianych wrażeń